
NA ŚMIERĆ
uczucia wygasły niczym wielki piec stary i łzy tylko płyną choć już stoją zegary
dnia wciąż ubywa skąpane wieczory w ślepej ciemności i strzygi potwory
już drzewa w nagości już łezka się kręci niby jesień ta złota lecz wiosna wciąż nęci
na koniec jesieni puch biały spadnie zapłaczę się na śmierć i znajdę się na dnie
|