
Peryskop do nieba...
Wdowy - od stóp do głów czarne. Jak pień osmolonego drzewa, stojący wśród radosnego życia. Tędy przeszedł pożar miłości.
Z łona i serca jak z paleniska, jak z dziupli wyrwane motyle, odfrunęły niewczesne ptaki. W powietrzu drży niemy krzyk.
Umarli - od stóp do głów biali. Trumny jak malowane barki odpływające bez galernika na drugi brzeg lepszego życia.
Tylko czerwony kwiat na grobie wyrastający z krwawiącego serca jak Peryskop - ziemi nie widać! Ich powieki opadają jak skrzydła.
Czarne i białe wszystko
|